Moda to coś, co zmienia się z prędkością światła. Czasami kobiety nie mają nawet czasu, aby nadążyć za nowoczesnymi trendami. Jak podaje portal warsawka.eu, w ubiegłym wieku warszawianki były prawdziwymi koneserkami stylowych strojów. W tym artykule opowiemy Ci więcej o polskiej modzie XX wieku.
Lata 1910 i 1920
Przed wybuchem pierwszej i drugiej wojny światowej odzież damska była szyta według pewnych standardów z XIX wieku. Były to suknie sięgające podłogi, zwężane ku dołowi i przez to krępujące ruchy, często zdobione i o skomplikowanych krojach, nadające się raczej do życia salonowego niż do aktywności zawodowej i towarzyskiej. Strój ten został prawdopodobnie stworzony dla kobiet należących do polskiej arystokracji. Jednak wraz z nadejściem XX wieku wizerunek kobiet musiał ulec zmianie.
Spódnicę skrócono do kostek i poszerzono, uzupełniając ją żakietem o długości do uda. W przeciwieństwie do przedwojennej mody Bliskiego Wschodu i delikatnych, zwiewnych projektów, projektanci wybierali cięższe, ale bardziej praktyczne materiały, często czerpiąc inspirację z mundurów.
Po zakończeniu I wojny światowej polska moda rozwinęła się jeszcze bardziej. Ubrania były podobne do tych przedwojennych. Być może w ten sposób projektanci chcieli powrócić do dawnych, spokojnych czasów. Geometryczne elementy ubioru, takie jak prostokątne dekolty, stały się małym, ale ważnym zwiastunem nowych trendów w ubiorze.
Dość często warszawianki przerabiały swoje stare suknie, aby dopasować je do popularnego wówczas wyglądu. W tym okresie modne stały się również kapelusze. Kobiety preferowały kapelusze zaprojektowane w męskim stylu, głęboko naciągane na głowę lub cylindry rozszerzające się ku górze. Kapelusze były głębokie i miały szerokie ronda, które opadały w dół. Podobny trend zaobserwowano również we fryzurach — włosy były zwykle upinane z tyłu głowy.
Lata 20. i 30.
W tym okresie do polskiej mody weszły spodnie damskie, które jednak nie mogły być noszone na co dzień. Pojawiły się również garnitury damskie, które powstały na bazie garniturów męskich. Składały się one z trzech części, czyli spódnicy, bluzki i żakietu. Góra była luźna, sięgająca poniżej bioder, a bluzka była zwykle noszona na spódnicy. W latach 20. fanką tego stroju była Coco Chanel.
W latach 30. do mody powróciły stroje skupiające się na kobiecej sylwetce. W 1932 roku narodziła się stylowa sylwetka tej dekady. W tym czasie sukienka miała już długość do połowy łydki, a talia wróciła na swoje miejsce. Modne były rękawy bufiaste, szerokie lub motylkowe. Jeśli w latach 20. strój charakteryzował się maksymalną prostotą kroju, to w następnej dekadzie nabrał bardziej skomplikowanych kształtów, z falbanami lub charakterystycznym ukośnym rozcięciem, co doprowadziło do specyficznego sposobu drapowania spódnicy.
W tym okresie popularność zyskały również kobiece dodatki, takie jak kapelusze, rękawiczki, torebki czy pończochy. Warszawianki nosiły je nawet w najbardziej upalny dzień. Kapelusze mocno kontrastowały z poprzednią dekadą — główka stała się płytka, odsłaniając włosy, a rondo poszerzyło się, tworząc zaskakujący wygląd kobiecej twarzy. Jednak kapelusz w latach 30. nie miał jednego kształtu — były też małe kapelusiki, czy kapelusze przypominające spodek — z bardzo płytkim, spadzistym brzegiem i idealnie płaskimi rondami, które sprawiały wrażenie przyklejonych do kobiecej głowy.
Strój codzienny kobiet przed II wojną światową charakteryzował się więc funkcjonalnością, podporządkowaniem wymogom nowoczesnej, aktywnej kobiety, a jednocześnie elegancją. W dwudziestoleciu międzywojennym kobiety balansowały między nowoczesnością a wygodą, wyrafinowaniem a kobiecością i zazwyczaj udawało im się zachować tę równowagę.
