GLOV: jak polski beauty-startup zmienił codzienne rytuały milionów kobiet

Miliony kobiet w różnych krajach świata każdego dnia wykonują tę samą czynność: moczą niewielką rękawiczkę z mikrofibry firmy GLOV w wodzie i w ciągu kilku minut usuwają makijaż. Taki sposób pielęgnacji stał się symbolem prostoty, ekologii i zupełnie nowego podejścia do rytuałów piękna. Aby oczyścić skórę za pomocą rękawiczki GLOV, nie trzeba używać stosu płatków kosmetycznych ani wielu produktów do demakijażu. Ta genialna rzecz powstała dzięki dwóm dziewczynom, które poznały się podczas studiów w Warszawie. O tym, jak niewielki startup przekształcił się w jedną z najbardziej znanych europejskich marek beauty, przeczytacie w tym artykule na warsawka.eu.

Przeznaczone sobie spotkanie dwóch studentek

Założycielki GLOV, Monika Żochowska i Ewa Dudzic, poznały się w murach Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Zarządzania. Dla obu było to miejsce, do którego przyjeżdżają ambitni ludzie z całej Polski. Ewa pojawiła się na uniwersytecie z doświadczeniem, które w środowisku studenckim wyglądało dość nietypowo – zdążyła już otworzyć własny biznes i pracować w USA, Francji oraz Wielkiej Brytanii. Tam nauczyła się patrzeć na rynek obiektywnie: poprzez liczby, popyt i zachowania konsumentów. Monika przed wstąpieniem na uczelnię dużo podróżowała i odbywała staże w różnych krajach.

Dziewczyny połączyły nie tylko wspólne zainteresowania, ale i niezadowolenie z codziennego rytuału zmywania makijażu. Jak miliony kobiet, używały płatków kosmetycznych i specjalistycznych preparatów. Rezultat często był mało przyjemny: ślady kosmetyków na twarzy, czasem podrażnienia skóry, a do tego pełny kosz jednorazowych odpadów. Na początku swojej znajomości Monika i Ewa nawet nie przypuszczały, że staną się innowatorkami w branży beauty. Nie mogły nawet marzyć, że z czasem z ich wynalazków będą korzystać kobiety na całym świecie.

Monika Żochowska i Ewa Dudzic
Monika Żochowska i Ewa Dudzic

Niespodziewane odkrycie

W 2009 roku Monika Żochowska odbywała staż w klinice chirurgii plastycznej na Tasmanii. Pewnego wieczoru zorientowała się, że zostawiła w domu produkty do demakijażu. Sytuacja banalna, ale to wtedy po raz pierwszy poczuła, jak skomplikowany staje się prosty rytuał, gdy pod ręką brakuje znanych produktów kosmetycznych. Tego dnia jeden z lekarzy opowiadał jej o mikrowłóknach, które wykorzystuje się w medycynie do delikatnego oczyszczania tkanek bez agresywnej chemii i dodatkowych środków. Monika słuchała i nagle pomyślała: dlaczego te technologie nie są wykorzystywane do innych celów?

Ta myśl nie dawała jej spokoju. Monika podzieliła się swoimi przemyśleniami z Ewą Dudzic. Tak narodził się pomysł stworzenia rękawiczki ze szczególnego mikrowłókna, która usuwałaby makijaż tylko przy pomocy wody. To, co wydawało się proste, w praktyce okazało się zadaniem niezwykle trudnym do wykonania. Przez kolejne 3 lata Monika i Ewa praktycznie żyły opracowywaniem produktu. Współpracowały z trzema laboratoriami w Polsce, testowały dziesiątki wariantów materiałów i równolegle szukały zakładu produkcyjnego, zdolnego wytworzyć włókno o pożądanych parametrach.

Ostatecznie poszukiwania zaprowadziły je do Korei Południowej – jednego ze światowych centrów innowacji tekstylnych. To właśnie tam znalazł się producent, który zgodził się podjąć ich skomplikowane zadanie techniczne. Włókno miało być około 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa, mieć kształt małej gwiazdki w przekroju oraz posiadać właściwości elektrostatyczne. Taka struktura pozwala nie rozmazywać kosmetyków po skórze, lecz przyciągać je do włókna i usuwać z powierzchni nawet wodoodporny tusz czy gęsty podkład. Tak powstała nowa kategoria w branży beauty – tekstylia do demakijażu. Do 2012 roku takie produkty na rynku nie istniały.

Nowy produkt szybko znalazł swoją publiczność. Rękawiczka okazała się szczególnie wygodna dla osób z wrażliwą i atopową skórą, u których tradycyjne środki do demakijażu często stawały się przyczyną podrażnień. Pomysłowe Polki opatentowały łącznie 4 innowacje w dziedzinie technologii włókien. Jednak droga do sukcesu była wyboista. Przez pierwsze 2 lata Monika i Ewa pracowały bez wynagrodzenia. Wszystkie pieniądze inwestowały w rozwój, testy i produkcję. Pracowały same, nie mając zewnętrznych inwestorów ani żadnych gwarancji, że ich projekt stanie się popularnym produktem.

Wyjście na rynek międzynarodowy

W 2012 roku w Warszawie Monika Żochowska i Ewa Dudzic oficjalnie zarejestrowały swoją firmę Phenicoptere. W tym samym roku ich marka GLOV zdobyła zwycięstwo w warszawskim konkursie „Startup Roku”. Razem z nagrodą założycielki otrzymały 100 tysięcy złotych inwestycji od funduszu AIP Seed – w zamian za 15% akcji firmy. Następnie przedsiębiorczynie wzięły udział w programie Ready to Go, który przewidywał 3 tygodnie pracy w Dolinie Krzemowej obok startupów z San Francisco. Na tle projektów technologicznych ich rękawiczka do demakijażu wyglądała nieco nietypowo. Ale to właśnie tam Monika i Ewa zrozumiały, że ich produkty można promować na rynku światowym.

W 2013 roku firma otrzymała ponad 170 tysięcy złotych z państwowego programu „Paszport do eksportu”. Te pieniądze pomogły rozpocząć ekspansję na rynki innych krajów, wśród których znalazły się:

  • Francja;
  • Niemcy;
  • Wielka Brytania;
  • Hiszpania.

Pierwsze poważne zainteresowanie polskim produktem wykazała francuska sieć Monoprix, posiadająca setki sklepów w całym kraju. Złożyła ona ogromne zamówienie. Kontrakt został podpisany, ale polska firma nie miała wystarczających środków, by wyprodukować tak dużą partię towaru. Założycielki zwróciły się do banków w Warszawie, ale spotkały się z odmową kredytowania. Ponieważ produkt należał do zupełnie nowej kategorii, uznano go za zbyt ryzykowny.

Monika i Ewa znalazły wyjście, prosząc o pomoc rodziców. Dzięki oszczędnościom najbliższych przedsiębiorczynie zdołały zrealizować zamówienie Monoprix na czas. Po sukcesie we Francji, produkty GLOV pojawiły się w znanych sieciach Douglas i Sephora, a z czasem zaczęły podbijać nowe regiony, w tym Bliski Wschód. Polska marka zagościła w Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kuwejcie, Bahrajnie i innych krajach.

Od śmiałego startupu do globalnej marki

W ciągu ponad 10 lat firma Phenicoptere wypuściła około 120 produktów pod marką GLOV. To, co zaczęło się od jednej rękawiczki do demakijażu, stopniowo przekształciło się w cały ekosystem produktów beauty, wśród których znajdziemy:

  • akcesoria do włosów i ciała;
  • narzędzia do pielęgnacji skóry;
  • produkty do manicure pod subbrandem COOLNAILS.

Firma aktywnie rozwija się w kierunku technologii urodowych. W 2025 roku marka zaprezentowała dwa nowe urządzenia:

  • LunaEye – do pielęgnacji skóry wokół oczu;
  • Supernova – maskę LED do twarzy.

Produkty polskiej marki są sprzedawane w ponad 10 tysiącach sklepów w 70 krajach świata. Nawet osobisty wizażysta Kim Kardashian, Mario Dedivanovic, używa produktów GLOV w swojej pracy. Dla branży beauty to praktycznie znak jakości, ponieważ rekomendacje tego kalibru zdarzają się rzadko.

Mimo ogromnego popytu na arenie międzynarodowej, produkcja GLOV pozostaje w Polsce. Dla założycielek to kluczowa decyzja. Pozwala ona skuteczniej kontrolować jakość i wspierać lokalną gospodarkę. GLOV to przykład na to, jak połączenie naukowego podejścia i osobistego doświadczenia może stworzyć zupełnie nową niszę na rynku. Założycielki marki, Monika Żochowska i Ewa Dudzic, udowodniły, że nawet w przesyconej branży beauty jest miejsce na innowacje, jeśli rozwiązują one realne problemy: upraszczają pielęgnację skóry, oszczędzają czas i dbają o ekologię.

...