Magdalena Mielcarz: szczerze o miłości do Kydryńskiego, karierze, macierzyństwie i wsparciu LGBTQ+

Jej nazwisko jest dobrze znane nie tylko w Polsce, ale i daleko poza granicami kraju. Magdalena Mielcarz to utalentowana kobieta, która odniosła sukces jednocześnie w kilku dziedzinach. Aktorka, modelka, prezenterka telewizyjna i piosenkarka – zagrała w kultowym filmie „Quo Vadis” i została pierwszą polską gwiazdą, która podpisała kontrakt z L’Oréal. Mielcarz nagrywa również piosenki pod pseudonimem Lvma Black. O życiu popularnej gwiazdy z Warszawy opowiadamy na warsawka.eu.

Złamane serce młodej modelki

W połowie lat 90., kiedy Polska przechodziła przez okres przemian politycznych i społecznych, młoda Magdalena Mielcarz stawiała swoje pierwsze kroki w modelingu. Po raz pierwszy wyszła na wybieg w wieku 15 lat. Rok później, podczas jednego z pokazów mody z jej udziałem, z widowni wypatrzył ją Marcin Kydryński — dziennikarz i muzyk, syn legendarnej piosenkarki Haliny Kunickiej oraz prezentera i publicysty Lucjana Kydryńskiego. On miał wówczas 26 lat.

Po pokazie Marcin i Magdalena spotkali się na bankiecie. Kydryński podszedł do młodej modelki, aby wyrazić swój podziw dla jej urody. Komplementował ją i nazwał księżniczką. Słysząc to, Mielcarz straciła głowę pod wpływem uwagi dorosłego i odnoszącego sukcesy mężczyzny.

W wieku nastoletnim dziewczęta szczególnie potrzebują potwierdzenia własnej wartości. To okres, w którym samoocena jest wciąż niestabilna i silnie uzależniona od opinii innych. Nawet jedno zdanie, zwłaszcza wypowiedziane przez autorytatywnego i atrakcyjnego mężczyznę, może mieć ogromne znaczenie. Potrafi ono uskrzydlić, zainspirować, ale jednocześnie pozbawić wewnętrznego oparcia, zmuszając do zapomnienia o własnych uczuciach i potrzebach. Tak stało się z Magdaleną. Wydawało jej się, że znalazła tego jedynego, który będzie przy niej przez całe życie. Marzyła o ślubie, wspólnym domu i dzieciach. Była gotowa nawet zrezygnować z kariery i własnych planów, byle tylko być z Kydryńskim.

Rodzice ostrzegali Magdalenę przed pochopnymi decyzjami. Czuli, że Marcin nie traktuje tej znajomości tak poważnie, jak ich córka. Mieli rację.

Mielcarz była pewna, że Kydryński również marzy o wspólnej przyszłości. Kiedy jednak Magdalena zapytała go wprost o jego uczucia, Marcin odpowiedział, że nie planuje się z nią żenić. Cieszył się towarzystwem młodej modelki, ale nie zamierzał budować poważnego związku.

Jedna z przyjaciółek polskiej gwiazdy ujawniła w wywiadzie dla „Faktu”, że Mielcarz długo nie mogła dojść do siebie po rozstaniu z Kydryńskim. Mimo to Magdalena się nie poddała. Kontynuowała rozwijanie kariery modelki.

W 2001 roku Magdalena zagrała główną rolę kobiecą w wielkiej ekranizacji „Quo Vadis”, a następnie wystąpiła w międzynarodowych projektach: „Fanfan Tulipan” w 2003 roku i „Strange Crime” w 2004 roku. Mielcarz otrzymała propozycję współpracy od L’Oréal Paris, a jej zdjęcia ukazywały się w popularnych magazynach:

  • „Elle”;
  • „InStyle”;
  • „Glamour”;
  • „Cosmopolitan”.

Niedługo po rozstaniu z Magdaleną, Kydryński poznał piosenkarkę Annę Marię Jopek. Tym razem jednak Marcin miał poważne zamiary. Jopek i Kydryński są małżeństwem od 1998 roku.

Marcin Kydryński i Anna Maria Jopek. Zdjęcie: AKPA

Magdalena wyszła za mąż w 2007 roku. Jej wybrankiem został amerykański prawnik Adrian Ashkenazy. Razem wychowują dwie córki — Maję i Indirę. W 2017 roku para odnowiła przysięgę małżeńską. W jednym z wywiadów Mielcarz przyznała, że marzyła o rodzinie już od najmłodszych lat. Tyle że wtedy chciała ją stworzyć z osobą, która jej nie pasowała.

Adrian Ashkenazy i Magdalena Mielcarz. Zdjęcie: Kapif

O macierzyństwie bez upiększeń

Magdalena Mielcarz przeprowadziła się do USA w 2008 roku. Początkowo mieszkała w Nowym Jorku, a później osiadła z mężem w Los Angeles. Mimo że córki modelki urodziły się i wychowują w kraju anglojęzycznym, świetnie mówią po polsku. O tym gwiazda pochodząca z Warszawy opowiedziała w podcaście „Imponderabilia”, prowadzonym przez Karola Paciorka. Modelka podkreśliła, że w rodzinie nie tylko ona mówi bez akcentu, ale i starsza córka.

Mielcarz wyznała, że konsekwentnie dbała o naukę języka polskiego. Gwiazda nie wyobrażała sobie, że jej córki nie będą mogły porozumieć się z jej rodzicami bez tłumacza. Magdalena prosiła Maję i Indirę, by mówiły po polsku, nawet gdy było im trudno. Czasami wracały ze szkoły i chciały szybko opowiedzieć coś po angielsku. Mielcarz jednak nalegała, by robiły to w języku polskim. Było to wyzwanie, ale teraz dzieci swobodnie posługują się tym językiem.

Mielcarz szczerze przyznaje, że macierzyństwo to nie tylko czułość i wzruszające chwile, ale także monotonia, gdy każdy dzień przypomina poprzedni. Dzieci budzą się, jedzą, śpią – wszystko według harmonogramu, dlatego trzeba zapomnieć o spontanicznych pomysłach na wyjścia czy wyjazdy. Możliwość wyrwania się z tej rutyny jest niemal zerowa.

Modelka wyznała, że najbardziej doskwierała jej cisza, zwłaszcza w momentach, gdy mąż był w pracy, a ona zostawała z małą, jeszcze nie mówiącą, starszą córką. Niemowlę jest stale obok, ale komunikacja z nim nie zaspokaja potrzeb dorosłego człowieka. W tej ciszy często rodziło się uczucie głębokiej samotności.

Mimo to Magdalena nigdy nie narzekała. Opowiadała o swoim doświadczeniu spokojnie i z przekonaniem. Dla niej macierzyństwo było świadomym wyborem.

Ciemna strona życia w Los Angeles

W rozmowie z „Wprost” Magdalena Mielcarz szczerze przyznała, że z czasem jej wyobrażenie o USA, a zwłaszcza o Los Angeles, radykalnie się zmieniło. To, co kiedyś wydawało jej się niemal rajem — centrum kreatywności, otwartości i innowacji — zamieniło się, jak stwierdziła, w prawdziwe piekło.

Aktorka opowiadała polskim dziennikarzom, że codziennie widziała na ulicach sceny, które trudno opisać, a jeszcze trudniej zapomnieć. Coraz bardziej ogarniał ją strach o bezpieczeństwo córek. Mielcarz z bólem opisuje miasto, w którym na każdym kroku spotyka się bezdomnych, osoby uzależnione od narkotyków i ludzi, którzy stracili nie tylko dach nad głową, ale i ludzką godność. Magdalena stwierdziła, że nie są to odosobnione przypadki, lecz problem systemowy.

Polska gwiazda szczerze nie rozumie, jak coś takiego może dziać się w kraju, który uchodzi za najbogatszy na świecie. Ludzie, którzy mają pracę, nie mogą pozwolić sobie na mieszkanie. Matki z dziećmi są zmuszone nocować w samochodach.

Po niemal 20 latach spędzonych w USA, Mielcarz zdecydowała się zamieszkać bliżej ojczyzny, za którą bardzo tęskniła. W 2024 roku Magdalena przeprowadziła się do Danii. W Kopenhadze gwiazda skupiła się na muzyce. Karierę aktorską, jak widać, pozostawiła za sobą: zamiast grania w filmach zajmuje się teraz tworzeniem muzyki — wydaje single i pracuje jako producentka muzyczna.

Hejt za wsparcie LGBTQ+

W 2019 roku Mielcarz opublikowała na swoim Facebooku zdjęcie, na którym narzuciła na siebie tęczową flagę, i napisała, że jest szczęśliwa, mając przyjaciół ze społeczności LGBT. Gwiazda zaznaczyła, że jest z nich dumna, a także z tego, że Warszawa stała się progresywnym polskim miastem.

Publikacja ta wywołała jednak falę hejtu. Wśród komentarzy pojawiło się wiele gróźb rezygnacji z obserwowania, a także oskarżeń, że jej wypowiedzi szkodzą społeczeństwu. Szczególnie nietolerancyjni wobec LGBTQ+ komentatorzy uciekali się do wulgaryzmów i obraźliwego języka.

Mielcarz nie zareagowała na negatywne komentarze. Natomiast użytkownicy podzielający wartości równości i tolerancji wsparli gwiazdę. Podziękowali jej za stanowisko i wyrazili nadzieję, że Polska stanie się krajem wolnym od stereotypów.

Post Magdy Mielcarz ujawnił głęboki podział w społeczeństwie. Jednym prostym zdjęciem pokazała, jak daleko sięga nietolerancja i jak wiele jeszcze należy zrobić, aby zburzyć system uprzedzeń.

Magdalena Mielcarz to kobieta sukcesu, która odniosła sukces zawodowy i spełniła marzenie o szczęśliwej rodzinie. Otwarcie mówi o swoich przeżyciach i zasadach, nie boi się wyrażać swojego stanowiska, nawet jeśli wywołuje to niezadowolenie części jej fanów.

...