Luna to artystyczny pseudonim polskiej piosenkarki, która stworzyła nieziemski i enigmatyczny wizerunek. Taka jest też jej muzyka. Mimo że Luna jest dopiero na początku swojej kariery, musi mierzyć się z niełatwymi wyzwaniami. W tym artykule na warsawka.eu opowiemy o tym, jak piosenkarka rozpoczęła swoją twórczą drogę, z jakimi uprzedzeniami się mierzy, co dał jej udział w Eurowizji i dlaczego postanowiła zamieszkać poza Polską.

Początki artystycznej drogi
Alexandra-Katarzyna Wielgomas to prawdziwe imię Luny. Urodziła się w Warszawie w 1999 roku. Jest absolwentką Państwowej Szkoły Muzycznej w Grodzisku Mazowieckim, gdzie uczyła się gry na skrzypcach.
Dzieciństwo Wielgomas nierozerwalnie wiąże się z chórem „Artos”. Wraz z zespołem występowała w operach i spektaklach wystawianych w Teatrze Wielkim w Warszawie.
W wieku nastoletnim Luna zgłębiała tajniki sztuki teatralnej w studiu dramatycznym. Nie tylko muzyka ją wtedy pociągała; Wielgomas interesowała się filozofią, astrologią i ezoteryką. Elementy tych pasji wpłynęły na jej przyszły wizerunek sceniczny i stały się fundamentem twórczości.
W 2018 roku artystka, w ramach projektu „My Name is New”, nawiązała współpracę z polską wytwórnią muzyczną „Kayax” i zadebiutowała singlem „Na wzgórzach Pewnych” pod imieniem Ola Wielgomas. Słowa do debiutanckiej kompozycji napisała sama. Singiel długo gościł na antenie radiowej „Polskie Radio Program III”.
W 2020 roku Wielgomas rozpoczęła współpracę z kompozytorem Michałem Królem. Efektem tej kooperacji była piosenka „Luna”. Właśnie wtedy rozpoczął się nowy etap w karierze polskiej piosenkarki, która odtąd zaczęła posługiwać się pseudonimem Luna. Swój wybór artystka tłumaczy niezwykłą więzią z Księżycem i nocą.
Artystka zaczęła wydawać autorską muzykę o niebanalnym brzmieniu. Swoją twórczość nazywa kosmicznym popem. W listopadzie 2020 roku Luna wydała singiel „Zgaś”, który szybko stał się hitem. Piosenka od razu przypadła do gustu słuchaczom – trafiła na listy najlepszych polskich kompozycji. Utwór gościł na antenie czołowych stacji radiowych, takich jak:
- Chillizet;
- Radio Eska;
- Polskie Radio Program I.
Prawdziwą wisienką na torcie w przypadku utworu „Zgaś” było to, że Luna wykorzystała w nim autentyczne dźwięki z kosmosu, udostępnione przez NASA. Ta decyzja sprawiła, że kompozycja stała się nastrojową, marzycielską, a jednocześnie głęboko osobistą, dźwiękową podróżą poza Ziemię.
Eurowizyjna przygoda: „The Tower”
Udział w Konkursie Piosenki Eurowizji 2024 stał się dla artystki ważnym wydarzeniem. Energetyczny i emocjonalny utwór „The Tower”, który polska reprezentantka wybrała na konkurs, to wezwanie do zburzenia własnoręcznie wzniesionych murów oraz poszukiwania źródeł inspiracji i samorealizacji. Kompozycja łączy brytyjską szkołę produkcji z autentycznym brzmieniem piosenkarki. Podczas krajowych preselekcji Luna otrzymała ogromne wsparcie, choć nie obyło się również bez krytyki.

W pierwszym półfinale konkursu, który odbył się 7 maja 2024 roku w Szwecji, polska reprezentantka zaprezentowała się godnie. Występ artystki zapadł w pamięć dzięki silnemu, emocjonalnemu wykonaniu i ciekawej koncepcji wizualnej. Jednak wyniki głosowania pokazały, że Luna zdobyła jedynie 35 punktów od telewidzów, zajmując 12. miejsce. Do finału mogło zakwalifikować się tylko 10 uczestników z największą liczbą głosów. Rezultat piosenkarki okazał się niewystarczający, aby przejść dalej.
Brak polskiej reprezentantki w finale był zaskoczeniem zarówno dla samej artystki, jak i dla wielu eurofanów. Przez media społecznościowe przetoczyła się fala oburzenia. Osoby śledzące konkurs pisały, że środowisko muzyczne niedoceniło piosenkarki. Jednocześnie wielu europejskich słuchaczy podkreślało, że „The Tower” była jedną z niewielu zapadających w pamięć kompozycji 68. Konkursu Piosenki Eurowizji.
To doświadczenie zmieniło spojrzenie piosenkarki na odbiór jej twórczości. Czuła, że zawiodła Polaków, i była tym bardzo zasmucona. Z czasem artystka zrozumiała, że prawdziwa wartość sztuki nie mierzy się wynikami konkursów. Porażka nie była dla niej porażką, wręcz przeciwnie – dała impuls do dalszego rozwoju i głębszego zrozumienia, dlaczego i dla kogo tworzy. Luna postrzega występ na Eurowizji jako fundament pod międzynarodowy rozwój. W Londynie, Turynie czy Madrycie widzi się w niej już nie polską artystkę o lokalnym zasięgu, lecz światową gwiazdę nowej, atmosferycznej muzyki.
Walka z etykietą: córka milionera
Luna jest córką znanego polskiego przedsiębiorcy, Andrzeja Wielgomasa, który stoi na czele czołowej polskiej firmy w branży przetwórstwa owoców i warzyw „Dawtona”. Status finansowy rodziny Wielgomas stał się dla artystki raczej ciężarem, niż przywilejem czy powodem do dumy. Zamiast odczuwać wsparcie, Luna często jest zmuszona udowadniać, że jej twórczość nie jest prezentem ani produktem rodzicielskiego majątku, lecz owocem osobistych poszukiwań, decyzji i wewnętrznych przeżyć.
Piosenkarka wyznaje, że bycie artystką i jednocześnie córką bogacza to podwójna batalia. Pierwsza – o muzykę, druga – o prawo do tego, by tej muzyki słuchano bez uprzedzeń. W oczach wielu słuchaczy Luna to bowiem nie artystka i nie kompozytorka, a jedynie córka zamożnego przedsiębiorcy. Wszelkie jej osiągnięcia są postrzegane jako rezultat sukcesu ojca.
Według wokalistki, poprzez ciągłe przypinanie etykiet, zmienił się jej stosunek do samej siebie. Artystka nie tylko czuła rozczarowanie sobą, ale przechodziła kryzys tożsamości. W pewnym momencie przestała postrzegać siebie jako odrębną, twórczą jednostkę i zaczęła myśleć w kategoriach narzuconych jej przez społeczeństwo. Nieważne, jak ciężko pracowała – wszystko było dewaluowane i uznawane za efekt uboczny bogactwa jej ojca.
Nawet podczas udziału w Konkursie Piosenki Eurowizji Luna spotkała się z falą niedowierzania. Pomimo pozytywnych recenzji jej występu od eurofanów z różnych krajów, część polskiej publiczności widziała w tym jedynie kolejny pretekst do spekulacji na temat wpływów i koneksji jej ojca.

Przeprowadzka do Londynu: troska o siebie
W 2024 roku Luna podjęła decyzję o opuszczeniu Polski. Przeprowadzka do Londynu stała się nie ucieczką, lecz gestem troski o samą siebie. Piosenkarka przyznała, że podjęła tę decyzję po niejednoznacznej reakcji Polaków na jej udział w Eurowizji. Zmierzyła się nie tylko z falą krytyki, ale i z głębokim rozczarowaniem – nie tyle samym wynikiem, ile postawą ludzi, których kiedyś uważała za swoją publiczność. Artystka poczuła, że brakuje jej wsparcia w ojczyźnie, że nie jest tam słyszana – przynajmniej nie tak, jakby tego chciała.
Luna mówi, że bardzo kocha swój kraj, ale w pewnym momencie Polska przestała być dla niej domem – miejscem, gdzie można tworzyć bez strachu przed dewaluacją. Choć piosenkarka wygrała krajowe preselekcje, pojechała na prestiżowy konkurs i włożyła w występ wiele wysiłku, reakcja części publiczności sprowadzała się do sarkazmu i dyskusji nie o piosence, a o jej nazwisku, wyglądzie i pochodzeniu.
W Wielkiej Brytanii artystka czuje się bardziej komfortowo, rozwijając swoją twórczość i budując karierę. Tam nie nazywają jej „księżniczką ketchupu”, jak miało to miejsce w ojczyźnie, lecz postrzegają jako artystkę z własnym stylem i wizją.

Luna to utalentowana gwiazda sceny muzycznej, która spotkała się z nieprawidłowym odbiorem swojej twórczości w rodzinnym kraju. Często ludzie oceniają nie jej muzykę, lecz pochodzenie, koszt scenicznych kostiumów, czy wygląd. Pomimo etykiet, jakie się jej przypisuje, piosenkarka nadal idzie naprzód, szukając własnej drogi i pozostając wierną sobie.