Trudno znaleźć Polaka, który nie zna piosenek Kayah. Artystka zadebiutowała na scenie w latach 80., a ogromną popularność zdobyła po wydaniu albumu „Kamień” w 1995 roku. Jej dyskografia liczy ponad dziesięć albumów studyjnych, z których wiele pokryło się złotem lub platyną. Największym sukcesem komercyjnym był album „Kayah i Bregović”, który w 1999 roku, nagrany we współpracy z Goranem Bregoviciem, rozszedł się w nakładzie przekraczającym 700 000 egzemplarzy. O życiu gwiazdy i przeszkodach, jakie pokonała na drodze do spełnienia marzeń, przeczytasz na warsawka.eu.

Brak miłości ojca
Katarzyna Magda Szczot, znana pod pseudonimem Kayah, urodziła się w 1967 roku w Warszawie w rodzinie Polki i Żyda. Relacje piosenkarki z ojcem zawsze były trudne. Gdy Katarzyna miała 11 lat, opuścił on rodzinę dla innej kobiety.
Kayah starała się wspierać matkę i być silna. Cierpiała jednak wewnętrznie. Katarzynie brakowało uwagi i miłości ojca. To stało się przyczyną głębokiej traumy psychicznej, z której konsekwencjami artystka zmaga się do dziś. Kayah wielokrotnie podkreślała, że stosunek rodziców do dzieci ma ogromny wpływ na samoocenę, a jej samej w dzieciństwie często brakowało wsparcia.
W 2017 roku artystka opowiedziała w wywiadzie, że ojciec mieszkał za granicą i przez wiele lat nie utrzymywał z nią kontaktu. Nie interesował się jej karierą muzyczną. Mimo to, piosenkarka częściowo pogodziła się z ojcem, gdy ten przyjeżdżał do Polski. Kayah zapraszała go na swój koncert w Warszawie. Gwiazda marzyła o zobaczeniu ojca wśród publiczności, ale nie przyszedł. Z czasem piosenkarka zaakceptowała tę sytuację i przestała go osądzać. Kayah doszła do wniosku, że ojciec musiał być głęboko nieszczęśliwy i radził sobie z problemami poprzez izolację.
23 lutego 2025 roku artystka przekazała za pośrednictwem Instagrama smutną wiadomość. Na swoim profilu w mediach społecznościowych Kayah napisała, że jej ojciec zmarł. Do postu piosenkarka dołączyła utwór „Pieśń Przejścia”, który nagrała z Miuoshem i zespołem „Śląsk”. Pod publikacją kondolencje i słowa wsparcia wyrazili Natalia Kukulska, Maria Sadowska oraz inni koledzy z branży, a także fani.
Trudne początki kariery
Kayah to legenda polskiej estrady. Jednak droga artystki do uznania była wyboista. Na początku lat 90. zdobyła doświadczenie, które mogło ją złamać.
Pierwszy kontrakt z firmą muzyczną okazał się dla młodej piosenkarki nie krokiem w stronę spełnienia marzeń, lecz pułapką. Nie mając wystarczającej wiedzy prawnej, Kayah podpisała umowę, która pozbawiła ją prawa do decydowania nawet o podstawowych kwestiach twórczych. Wspomina ten okres jako czas, w którym była wykorzystywana jako narzędzie do generowania zysków. Artystki nie słuchano. Jej zdanie nie miało żadnego znaczenia.
Zerwanie kontraktu okazało się trudnym zadaniem. Piosenkarka nie miała pieniędzy ani wpływowych znajomości. Problem udało się rozwiązać tylko dzięki jej determinacji i życzliwej osobie, która zgodziła się nieodpłatnie udzielić pomocy prawnej. Niemniej jednak, za wolność twórczą trzeba było zapłacić.
Po zerwaniu kontraktu Kayah znalazła się w izolacji twórczej. Jej dążenie do niezależności nie zostało wybaczone. Rozpoczęła się ukryta, lecz bardzo skuteczna kampania przeciwko artystce. W środowisku muzycznym, gdzie wszyscy się znają, wystarczyło to, by zniszczyć reputację wokalistki. O piosenkarce szeptano, że jest niepokorna, konfliktowa i niegodna zaufania. Działo się to w czasie, gdy Kayah dopiero rozpoczynała karierę i nie miała ugruntowanej pozycji w branży.

Utwory z albumu „Kamień” leżały w szufladzie, ponieważ artyście odmawiano współpracy. Nawet wsparcie tak wpływowych sojuszniczek, jak Edyta Bartosiewicz i Renata Przemyk, które osobiście dzwoniły do szefów wytwórni muzycznych, nie pomogło. Plotki o trudnym charakterze młodej piosenkarki przeważyły nad zainteresowaniem jej talentem. Kayah przekonała się na własnej skórze, że w zamkniętych kręgach zawodowych wystarczy kilka plotek, by wyeliminować kogoś z gry na długo.
Mimo wszystko artystka się nie poddała. Kiedy jej kariera solowa była w zawieszeniu, Kayah zaczęła współpracować z innymi artystami. Jej głos rozbrzmiewał w chórkach na dziesiątkach albumów. Zyskała możliwość swobodnej pracy nad aranżacjami i mogła wykazać się jako pełnoprawna muzyk. Piosenkarkę zaczęto nazywać monopolistką chórków.
Do powrotu do twórczości solowej doszło przez przypadek. Gdy Kayah stała w kolejce na poczcie, spotkała znajomego — brata muzyka i prezesa wytwórni muzycznej „Zic-Zac”, Marka Kościkiewicza. Wywiązała się między nimi rozmowa. Piosenkarka opowiedziała o swoich problemach ze znalezieniem firmy fonograficznej. Jej rozmówca obiecał zorganizować spotkanie z bratem. Kościkiewicz ulitował się nad młodą piosenkarką. Zgodził się wydać album „Kamień”, choć był przekonany, że wiele na nim nie zarobi. Kayah była przeszczęśliwa, gdy okazało się, że Marek się mylił. Krążek zrewolucjonizował polską scenę muzyczną. Sukces albumu „Kamień” stał się pierwszym krokiem do pojawienia się kolejnej gwiazdy estrady w kraju.
Kayah wspomina tamten czas bez żalu. Wie, że walczyła nie tylko o siebie, ale i o prawo do niezależności w świecie, w którym utalentowane kobiety często chce się widzieć jako posłuszne wykonawczynie cudzych decyzji. Dzięki niechęci do godzenia się z niesprawiedliwością, Kayah stała się silną i niezależną artystką, która spełniła swoje marzenie.
Brak wzajemnej miłości w związkach
W 2025 roku legenda polskiej estrady Kayah świętowała 30-lecie kariery, występując na Polsat Hit Festiwal. Przed koncertem, który odbył się w maju, piosenkarka udzieliła wywiadu dla „Plejady”. Przygotowując się do występu, zastanawiała się nie tylko nad drogą w muzyce, ale i nad swoim życiem osobistym.
U boku piosenkarki pojawiali się znani mężczyźni: reżyser Ryszard Kalisz, wokalista Goran Bregović, a także muzyk Rinke Rooyens, z którym ma syna. Wszyscy oni pozostawili ślad w biografii artystki, ale — jak wyznała Kayah — nie w jej sercu.
Gwiazda uważa, że nie doświadczyła szczerej i głębokiej miłości. Jej związki nie były równocenne — Kayah zawsze angażowała się bardziej, niż otrzymywała. Z czasem przyszło zrozumienie, że partnerzy byli u jej boku nie z powodu szczerych uczuć, lecz dlatego, że jej nazwisko, status i kontakty otwierały im drzwi do świata, o którym marzyli.
Szczere słowa piosenkarki nie były próbą wzbudzenia współczucia, lecz akceptacją faktu, że nie każdemu pisane jest doświadczenie wzajemnej miłości. Była to szczera refleksja kobiety, która z biegiem lat nauczyła się nie idealizować uczuć i nie obwiniać się za czyjąś obojętność.

Walka o kraj wolny od uprzedzeń i dyskryminacji
Kayah nigdy nie milczała, gdy w polskim społeczeństwie toczyły się dyskusje na temat praw i wolności obywatelskich. Piosenkarka odważnie wyrażała swoje stanowisko, gdy chodziło o dyskryminację kobiet. W okresie masowych protestów przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce, gwiazda estrady otwarcie poparła Strajk Kobiet. Za pośrednictwem mediów społecznościowych i publicznych oświadczeń wyrażała solidarność z tymi, którzy wyszli na ulice, mówiąc, że prawo wyboru to nie przywilej, lecz fundamentalna wolność. Podkreślała, że kobiety nie są zobowiązane spełniać cudzych oczekiwań, a mają pełne prawo decydować o tym, jak żyć, kochać i tworzyć.

Kayah nie milczy, gdy mowa o prawach społeczności LGBT. Wielokrotnie brała udział w Marszach Równości, wygłaszając przemówienia, w których podkreślała, że każdy ma prawo kochać, kogo chce. W 2021 roku Kayah otrzymała nagrodę „Gwiazda Równości”. Piosenkarka zaznaczyła, że wspiera społeczność LGBTQ+ nie dla poklasku, ale dlatego, że uważa równość za fundament zdrowego społeczeństwa. W kraju, gdzie wiele gwiazd woli unikać takich tematów, by nie narazić się na hejt, Kayah odważnie broni swoich przekonań. Gwiazda uważa, że to jej obowiązek, ponieważ, w przeciwieństwie do wielu, ma możliwość zwrócenia się do szerokiej publiczności.
Kayah nigdy nie dążyła do tego, by wydawać się „łatwą” czy bezbłędną – ani w show-biznesie, ani w życiu. Pozwalała sobie być autentyczna: czasem wrażliwa, czasem pełna gniewu. Lecz zawsze pozostawała szczera. To właśnie ta autentyczność umożliwiła artystce przebycie drogi od izolacji w branży muzycznej do statusu gwiazdy estrady. Kayah nie boi się osądu, otwarcie mówi o tym, co ją boli i śmiało broni interesów tych, których prawa są ograniczane.