STOR Café (prawdopodobnie zamknięte) w Warszawie

Kawiarnia · Warszawie · ⭐ 9.3/10 · 1761 opinii · zaktualizowano: 2026-08-06 11:06:53

Adres: Tamka 33, 00-355 Warszawa, Polska

STOR parzy kawę na Powiślu od 2014 roku i należy do pierwszej fali warszawskich kawiarni specialty — tych, które budowały tę scenę, zanim stała się oczywista. Dziś jest miejscem o wyrazistym charakterze: dużo roślin, dużo światła, menu bez mięsa, mleko roślinne bez dopłaty i konsekwentnie prowadzona polityka ekologiczna. Jest też, co widać od progu, jedną z najbardziej „laptopowych” kawiarni w tej części miasta — i to jest najważniejsza informacja przed pierwszą wizytą.

Największe atuty

  • Jedna z pierwszych kawiarni specialty w Warszawie — działa nieprzerwanie od 2014 roku i ma realny wpływ na to, jak wygląda dziś lokalna scena kawowa.
  • Konsekwentna polityka ekologiczna, a nie hasło z witryny: walka z plastikiem jednorazowym, ograniczanie marnowania jedzenia, zielona energia, zniżka za własny kubek, możliwość kupienia ziarna do własnego opakowania.
  • Mleko roślinne bez dopłaty — zasada rzadka i mająca wymierne znaczenie dla części gości.
  • Menu w całości bezmięsne.
  • Partner palarniczy z jasno określoną misją: ROST Coffee That Cares, palarnia stawiająca na troskę o planetę i o farmerów.
  • Metody przelewowe obok espresso: szybki przelew, aeropress i clever, do tego matcha.
  • Wnętrze projektowe z dużą ilością zieleni, o którym prasa pisała jak o jednym z ładniejszych w mieście.
  • Drugi lokal marki w ścisłym centrum — przedwojenna mozaika na podłodze, wysokie okna, antresola i letni ogród.
  • Ceramika rzemieślnicza z polskiej manufaktury, dostępna także na sprzedaż.
  • Zaangażowanie społeczne: coroczne wydarzenia, z których dochód trafia do warszawskiej fundacji, oraz wsparcie organizacji LGBTQIA+.

Co w filiżance

STOR pozycjonuje się jako kawiarnia trzeciej fali i tak też układa ofertę: espresso i kawy mleczne z jednej strony, a z drugiej szybkie przelewy oraz metody ręczne — aeropress i clever — plus matcha dla tych, którzy kawy nie piją. Ziarno pochodzi z palarni ROST Coffee That Cares, która buduje swoją tożsamość wokół troski o środowisko i o farmerów, więc wybór dostawcy jest tu spójny z resztą filozofii lokalu.

Uczciwość wymaga jednak powiedzenia rzeczy, którą gości powtarzają regularnie: powtarzalność bywa tu słabym punktem. Obok bardzo dobrych opinii pojawiają się konkretne zarzuty — źle spienione mleko i słaba tekstura flat white, kwaśny espresso tonic, w którym kawa ginie, cappuccino zbyt mleczne. To nie jest ocena jednego dnia, tylko powracający motyw. Deklaracja trzeciej fali podnosi oczekiwania, a przy dużym ruchu nie zawsze udaje się je spełnić.

Wniosek jest praktyczny, a nie krytyczny. Przy pierwszej wizycie bezpieczniejszy jest przelew niż kawa mleczna — mniej zależy od techniki spieniania, a bardziej od ziarna, które akurat jest tu mocną stroną. Jeśli zamawiasz flat white, zamawiaj go poza szczytem.

Kto za tym stoi

Ciekawsza od pojedynczych nazwisk jest tu deklaracja, którą lokal składa publicznie: „robimy zieloną rewolucję w kawiarniach”. To zdanie ma pokrycie w konkretach — od zielonej energii w gniazdkach, przez ograniczanie odpadów, po możliwość kupienia kawy do własnego opakowania i zniżkę za przyniesiony kubek. W branży, w której ekologia często kończy się na papierowej słomce, jest to poziom deklaracji rzadko spotykany.

Drugą stroną tej samej tożsamości jest kawa: STOR nie pali własnego ziarna, tylko współpracuje z palarnią ROST Coffee That Cares, opisywaną jako pierwsza polska palarnia zbudowana wokół troski o planetę przy jednoczesnym wsparciu farmerów. To nie jest przypadkowy dostawca, tylko partner dobrany pod tę samą oś wartości.

Do tego dochodzi działalność wychodząca poza gastronomię: lokal wydawał przewodniki po polskiej kawie, wspiera organizacje LGBTQIA+ i organizuje coroczne wydarzenia, z których dochód przekazuje warszawskiej fundacji. To kawiarnia, która świadomie zajmuje stanowisko — warto o tym wiedzieć, bo część gości przychodzi tu właśnie z tego powodu.

Do czego się nadaje

Praca z laptopem — tak, i to jest tu najbardziej widoczny scenariusz. Goście wprost piszą, że przychodzą tu z laptopem regularnie, a inni zauważają, że ludzi z laptopami jest bardzo dużo. Lokal tego nie zwalcza i nie ma tu presji na zwolnienie stolika. Jest natomiast twarde ograniczenie, o którym trzeba wiedzieć: stolików jest niewiele, więc w środku dnia praca tu bywa loterią. To adres dobry dla pracujących, ale zły dla pracujących bez planu B.

Kawa i rozmowa w młodym, nieformalnym otoczeniu. Publiczność jest tu wyraźnie młodsza niż przeciętnie i atmosfera jest swobodna — jeden z gości podsumował to krótko jako miejsce nieformalne i młodzieżowe. Do luźnego spotkania sprawdza się bardzo dobrze.

Wizyta z powodów światopoglądowych. Scenariusz nietypowy, ale w tym przypadku prawdziwy: dla części osób menu bezmięsne, mleko roślinne bez dopłaty, zielona energia i otwarte wsparcie dla społeczności LGBTQIA+ są powodem samym w sobie.

Na wynos. Bardzo sensowny wybór, wzmocniony konkretną korzyścią: przyniesiony własny kubek oznacza tu zniżkę, a Powiśle i bulwary wiślane są kilka minut spacerem.

Zakupy kawowe. Można kupić ziarno — także do własnego opakowania — oraz rzemieślniczą ceramikę z polskiej manufaktury.

Ciche, spokojne siedzenie. Najsłabszy scenariusz. Mała liczba stolików plus duży ruch plus laptopy dają salę gęstą i żywą, a nie wyciszoną.

Przestrzeń

Powiślański lokal jest przede wszystkim jasny: duże witryny wpuszczają dużo światła dziennego, a kolory ścian zmieniają się wraz z nim w ciągu dnia. Drugim znakiem rozpoznawczym są rośliny — jest ich dużo i to one, obok światła, budują charakter wnętrza. Prasa opisywała to miejsce jako jedno z ładniejszych w mieście i trudno się z tym spierać.

Trzeba jednak zestawić urodę z arytmetyką. Stolików jest niewiele, a lokal jest lubiany i mocno „laptopowy”, więc realne wrażenie zależy od godziny. Trafiony moment to jasna, zielona, spokojna sala. Nietrafiony to komplet miejsc zajętych przez osoby, które siedzą tu od dłuższego czasu.

Marka ma też drugi adres, w ścisłym centrum, i warto go znać jako plan B — to zupełnie inna przestrzeń: przedwojenna mozaika na podłodze, wysokie okna, kameralna antresola i słoneczny ogród latem. Jeśli na Powiślu nie ma miejsca, tam szanse bywają większe.

Poza kawą

Podstawowa informacja jest binarna i prosta: menu jest bezmięsne. To świadoma decyzja wpisana w politykę środowiskową lokalu, a nie ukłon w stronę mody. W ofercie są ciasta i kanapki, czyli klasyczny zestaw kawiarniany.

Tu też należy być uczciwym: świeżość wypieków bywa punktem krytyki — w opiniach pojawia się zarzut, że bułka cynamonowa nie była z tego dnia. Przy gablocie warto więc kierować się tym, co widać, a nie tym, co brzmi najlepiej w karcie.

Poza jedzeniem lokal prowadzi sprzedaż: ziarno, także do własnego opakowania, oraz rękodzielnicza porcelana z polskiej manufaktury. To sensowny sposób, żeby wyjść stąd z czymś więcej niż wspomnieniem kawy.

Kiedy przyjść

Kluczowa zasada dla tego adresu brzmi: im wcześniej, tym lepiej. Rano stolików jest najwięcej, gablota jest pełna, a bar pracuje w tempie, które sprzyja dobrej filiżance. To najlepszy moment i na pracę, i na kawę mleczną.

Środek dnia jest tu najtrudniejszy — wtedy zbiega się ruch okoliczny, studencki i ten „laptopowy”, a liczba miejsc pozostaje ta sama. Późne popołudnie bywa łatwiejsze, bo część osób pracujących już wychodzi. Weekendy są bardziej spacerowe niż zadaniowe: Powiśle i bulwary ściągają ludzi, którzy wpadają na kawę w drodze nad rzekę. Dokładne godziny znajdziesz w bloku z harmonogramem na tej stronie.

Dojazd

Powiśle, kilka kroków od Muzeum Fryderyka Chopina i w zasięgu spaceru od bulwarów wiślanych. To jedna z najprzyjemniejszych do chodzenia części Warszawy: skarpa z jednej strony, rzeka z drugiej, uczelnie i instytucje kultury pomiędzy.

Komunikacyjnie jest wygodnie — najbliżej ze stacji metra Nowy Świat-Uniwersytet, a od strony rzeki dojdziesz spacerem od stacji kolejowej Powiśle. Drugi lokal marki znajduje się w ścisłym centrum, w sąsiedztwie znanego domu towarowego dla dzieci, więc oba adresy da się połączyć w jeden spacer.

Warto wiedzieć

Po pierwsze, jeśli planujesz tu pracować, przyjdź wcześnie albo miej alternatywę. Niewielka liczba stolików jest tu głównym ograniczeniem i zgłaszają to sami goście.

Po drugie, przynieś własny kubek, jeśli bierzesz kawę na wynos — lokal daje za to zniżkę. Ta sama logika działa przy zakupie ziarna do własnego opakowania.

Po trzecie, mleko roślinne jest tu bez dopłaty. To rzadkość, która realnie zmienia rachunek dla osób pijących kawę na owsianym.

Po czwarte, przy pierwszej wizycie postaw na przelew. Kawy mleczne bywają nierówne, a przelew najlepiej pokazuje ziarno, które jest tu mocną stroną.

Po piąte, marka ma dwa adresy w mieście. Jeśli ten jest pełny, drugi — z mozaiką, antresolą i ogrodem — jest realną alternatywą.

Pytania i odpowiedzi

Czy można tu pracować z laptopem?

Tak i robi to bardzo wiele osób — to jedna z najbardziej „laptopowych” kawiarni w okolicy. Ograniczeniem nie jest polityka lokalu, tylko liczba stolików: w środku dnia wolne miejsce bywa trudne do zdobycia.

Od kiedy działa STOR?

Od 2014 roku. To jedna z pierwszych warszawskich kawiarni specialty i jeden z adresów, które ukształtowały tutejszą scenę kawową.

Czyja jest kawa?

STOR nie pali własnego ziarna — współpracuje z palarnią ROST Coffee That Cares, budującą swoją tożsamość wokół troski o planetę i wsparcia farmerów.

Czy dopłacam za mleko roślinne?

Nie. Brak dopłaty za mleko roślinne jest tu zasadą, a nie promocją — podobnie jak zniżka za przyniesienie własnego kubka.

Czy jest tu coś mięsnego?

Nie. Menu jest w całości bezmięsne i wynika to z polityki środowiskowej lokalu, a nie z chwilowego trendu.

Co zamówić, żeby się nie rozczarować?

Przelew. W opiniach powtarzają się zastrzeżenia do kaw mlecznych — tekstury mleka i zbyt mlecznego cappuccino — natomiast ziarno jest tu mocną stroną.

Czy da się kupić kawę do domu?

Tak, także do własnego opakowania. Na miejscu dostępna jest również rękodzielnicza porcelana z polskiej manufaktury.

Czy STOR ma więcej niż jeden lokal?

Tak, dwa w Warszawie. Ten na Powiślu jest jaśniejszy i bardziej roślinny, drugi w ścisłym centrum ma przedwojenną mozaikę, antresolę i letni ogród.

Czy to miejsce zajmuje stanowisko w sprawach społecznych?

Tak, otwarcie. Lokal wspiera organizacje LGBTQIA+ i organizuje coroczne wydarzenia, z których dochód przekazuje warszawskiej fundacji.

Kiedy jest tu najspokojniej?

Rano. Środek dnia to największy ruch i najmniejsza szansa na stolik.

Godziny otwarcia

Dzień Godziny
poniedziałek 08:30–21:00
wtorek 08:30–21:00
środa 08:30–21:00
czwartek 08:30–21:00
piątek 08:30–21:00
sobota 09:30–21:00
niedziela 09:30–21:00

Opinie gości

  1. Anastasiia Solomka

    надзвичайне приємне та затишне місце в класному районі Варшави! часто приходжу з ноутбуком. персонал супер-привітний, повертатися кожен раз дуже приємно! смачна кава, чай та десерти. рекомендую від всього серденька 🙂 дя…

  2. Vitaly Petrovsky

    Неформальне, молодіжне місце. Забігайлівка.

  3. Kateryna Myloserdova

    Замовила флетвайт і еспресо тонік. Флет був не дуже, погано збили молоко, погана текстура(( Еспресо тонік був кислий і кава майже не відчувалась
    Сумно ще не всі в цьому закладі вміють готувати каву, хоча позиціонують с…

  4. Dasha Karpenko

    Нам не дуже сподобалося капучіно, занадто молочне і не місце. Булочка з корицею була явно не сьогоднішня, але коштувала близько 14 зл.
    Столиків не багато, а людей з ноутами дуже.
    Не хочеться повертатися

Ostatnia aktualizacja opinii: 2026-08-06 11:06:53

Dane są aktualizowane co miesiąc. Źródła: warsawka.eu oraz redakcyjny dobór na podstawie opinii.

...