TO LUBIĘ ★9.3

Kawiarnia · Warszawie · ⭐ 9.3/10 · 1902 opinii · zaktualizowano: 2026-08-06 11:06:52

Adres: Freta 8, 00-227 Warszawa, Polska

Niewiele kawiarni w Europie mieści się w dzwonnicy. Ta się mieści. TO LUBIĘ działa od 2003 roku w dzwonnicy kościoła świętego Jacka na warszawskim Nowym Mieście, przy trakcie prowadzącym ze Starego Miasta na północ, tuż za Barbakanem. Dominikanie przyszli do Warszawy w 1603 roku i budowę tego kościoła sfinansowali między innymi ze sprzedaży miodu pitnego — a kawiarnia, która cztery wieki później zajęła jego wieżę, do dziś podaje miód według tej samej, zakonnej tradycji. To nie jest chwyt marketingowy dopisany do wystroju; to jest jedyny powód, dla którego ten lokal wygląda tak, jak wygląda.

Największe atuty

  • Lokalizacja bez odpowiednika w mieście: kawiarnia w dzwonnicy siedemnastowiecznego kościoła dominikanów, kilkadziesiąt kroków od Barbakanu.
  • Dwójniak dominikański — miód pitny warzony według tradycji sięgającej 1603 roku, z naturalnego miodu, bez stabilizatorów, dostępny wyłącznie tutaj.
  • Własna pracownia cukiernicza: sernik podawany na kilka sposobów, brownie z wiśniami, pieczone jabłka z kruszonką — wypiekane na miejscu, nie kupowane.
  • Kawa palona rzemieślniczo w małej warszawskiej palarni, do kupienia także w ziarnach na wynos.
  • Śniadania i lunch podawane przez cały dzień — rzadkość na tym odcinku trasy staromiejskiej.
  • Wino dominikańskie z Sandomierza — pozycja, której nie zamówisz w sąsiednich lokalach.

Co w filiżance

Kawa jest tu podana uczciwie i bez pozy: baza to brazylijska mieszanka stuprocentowej arabiki, palona świeżo przez rzemieślników w małej warszawskiej palarni. To nie jest bar z rotacyjną listą single origin i tablicą z profilami sensorycznymi — i dobrze, bo miejsce nie udaje kogoś, kim nie jest. Zamiast szerokości oferty dostajesz powtarzalność: espresso i pozycje mleczne przygotowane tak samo w środę i w niedzielę, z ziarna, o którym wiadomo, skąd pochodzi i kto je wypalił.

Ziarno można kupić na wynos, w dwóch gramaturach — mniejszej, na spróbowanie w domu, i większej, dla tych, którzy pili tu przez lata i wiedzą, czego chcą.

Znacznie ciekawsza jest reszta karty napojów, bo to ona wyróżnia to miejsce w skali miasta. Herbaty są tu potraktowane poważnie i jest ich naprawdę wiele. Do tego gorąca czekolada, lemoniady i koktajle owocowe — czyli kompletna obsługa gościa, który nie pije kawy, co na trasie turystycznej ma realne znaczenie. A na końcu karty stoi rzecz, dla której część ludzi tu w ogóle przychodzi: dwójniak dominikański, miód pitny z naturalnego miodu, bez stabilizatorów, leżakowany według tradycyjnej receptury zakonu. Zimą podaje się go na ciepło, latem schłodzony, z lodem i cytryną. Do tego wino dominikańskie z Sandomierza. Ta część oferty nie ma w Warszawie odpowiednika.

Kto za tym stoi

Historia tego miejsca zaczyna się od zakonu, nie od restauratorów. Dominikanie osiedli w Warszawie w 1603 roku i wznieśli tu kościół świętego Jacka, a jednym ze źródeł finansowania budowy była sprzedaż miodu pitnego — rzemiosła, w którym zakony miały wielowiekową przewagę. Dzwonnica, w której dziś stoi ekspres, jest częścią tego samego założenia.

Kawiarnia działa w tym miejscu od 2003 roku i zbudowała sobie coś rzadkiego w ścisłym centrum: bazę stałych gości. Lokale przy trasie staromiejskiej zwykle żyją z ruchu przechodniego i wymieniają się co kilka lat; ten trwa ponad dwie dekady i ma ludzi, którzy przychodzą tu regularnie, a nie raz w życiu z aparatem. Marka ma też drugi adres, poza centrum, na Służewie — ale to ten w dzwonnicy jest jej właściwym domem.

Do czego się nadaje

Śniadanie przed zwiedzaniem — scenariusz numer jeden. Śniadania i lunch podawane są przez cały dzień, a lokal leży dokładnie tam, gdzie zaczyna się albo kończy spacer po Starym i Nowym Mieście. Ustaw jednak oczekiwania właściwie: to jest śniadanie w formule kontynentalnej — pieczywo, masło, wędlina, ser, warzywa, ciepłe bułki i maślane rogaliki — a nie ciepły talerz z patelni z jajkami w roli głównej. Kto przychodzi po brunch z jajkiem w koszulce, bywa rozczarowany; kto przychodzi po klasyczne, spokojne śniadanie, dostaje dokładnie to.

Rozmowa w cztery oczy. Wnętrze jest małe i przytulne — świat na zewnątrz naprawdę cichnie po zamknięciu drzwi. To jego największa siła jako miejsca do siedzenia.

Przerwa w środku zwiedzania. Barbakan, Rynek Nowego Miasta i Zamek Królewski są w zasięgu kilku minut pieszo, więc to naturalny punkt na odpoczynek nóg bez schodzenia z trasy.

Praca z laptopem — raczej nie. To jest mała, ciasna sala w budynku zabytkowym, o dużej rotacji gości i turystycznym rytmie. Nikt cię nie wyprosi po godzinie, ale nie ma tu ani przestrzeni, ani infrastruktury pod pracę na kilka godzin: stolików jest niewiele, a zasilania nie należy zakładać z góry. Na jedną kawę i jeden mail — tak; na pół dnia pracy — zdecydowanie nie.

Wieczorny kieliszek. Nietypowy, ale mocny scenariusz: dwójniak lub wino dominikańskie w dzwonnicy to jedno z bardziej pamiętnych zakończeń dnia w tej części miasta.

Prezent do zabrania. Miód pitny i ziarno kawy na wynos są tu realną alternatywą dla pamiątek z okolicznych straganów.

Kawa na wynos. Możliwa i sensowna, jeśli po prostu przechodzisz.

Przestrzeń

Wnętrze jest małe i, mówiąc wprost, trochę ciasne — sam lokal nie ukrywa tego w swoim opisie. Ale to jest właśnie jego mechanizm: w niewielkiej sali w wieży kościelnej, po zamknięciu drzwi, zgiełk najbardziej turystycznej trasy w Warszawie znika. Goście opisują to jako uczucie odcięcia od miasta, i to jest chyba najcelniejsza charakterystyka tego miejsca.

Konsekwencje są dwie. Pierwsza: stolików jest mało, więc w sezonie i w weekendowe popołudnia trzeba liczyć się z czekaniem albo z odejściem z kwitkiem. Druga: przy pełnej sali blisko siedzi się do sąsiadów — co jednym odpowiada, a innym nie.

Warto też uczciwie powiedzieć o tempie. Wydawka bywa wolniejsza, niż sugeruje wielkość zamówienia; przy pełnym obłożeniu na śniadanie czeka się dłużej, niż w miejscach o kuchni przemysłowej. Jeśli masz kwadrans między jednym punktem programu a drugim, weź kawę i wypiek na wynos zamiast siadać.

Poza kawą

Kluczowe zdanie brzmi: wypieki są tutaj własne. Kawiarnia prowadzi własną pracownię cukierniczą i to ona odpowiada za to, co stoi w gablocie — sernik podawany na kilka sposobów, intensywne brownie z wiśniami, pieczone jabłka z kruszonką. To jest realna różnica wobec większości sąsiadów przy trasie staromiejskiej, gdzie ciasto przyjeżdża w skrzynce.

Poza słodyczami karta obejmuje śniadania z ciepłym pieczywem i maślanymi rogalikami oraz tortille robione ręcznie, z nadzieniem mięsnym lub warzywnym — proste, ciepłe danie, które działa o każdej porze dnia. Sekcja miodów pitnych i win dominikańskich to osobna kategoria, opisana wyżej; dla wielu gości jest ona ważniejsza od karty kawowej.

Kiedy przyjść

Rytm wyznacza tu ruch turystyczny, a nie okoliczne biura. Otwiera się przed początkiem dnia zwiedzania i to jest najlepsze okno w całej dobie: sala jest jeszcze pusta, śniadanie wychodzi szybciej, a rozmowa nie konkuruje z gwarem. Środek dnia — zwłaszcza w sezonie i w weekend — to szczyt, w którym mała sala zapełnia się całkowicie.

Późne popołudnie i wieczór mają zupełnie inny klimat: turyści przenoszą się na Stare Miasto, a dzwonnica staje się miejscem na spokojny kieliszek miodu pitnego. Zimą, kiedy dwójniak podaje się na ciepło, to jest chyba najlepszy moment na wizytę w całym roku. Aktualne godziny otwarcia znajdziesz w bloku z grafikiem na tej stronie.

Dojazd

Jesteś na Nowym Mieście, w bezpośrednim sąsiedztwie Barbakanu, na trakcie łączącym Rynek Starego Miasta z Rynkiem Nowego Miasta. Najbliższa stacja pierwszej linii metra to Ratusz Arsenał — stamtąd to kilka minut spacerem, cały czas w stronę murów obronnych. Autobusy i tramwaje zatrzymują się na obrzeżu starówki, dalej idzie się pieszo, bo cały ten obszar jest w praktyce strefą dla pieszych. Najprostszy punkt orientacyjny to Barbakan: kawiarnia jest po jego północnej stronie, w wieży kościoła dominikanów — szukaj dzwonnicy, nie witryny.

Warto wiedzieć

Cztery rzeczy. Po pierwsze, ustaw właściwie oczekiwania wobec śniadania: to jest formuła kontynentalna — pieczywo, dodatki, ciepłe bułki — a nie ciepły talerz z jajkami. Znaczna część rozczarowań bierze się wyłącznie z tego nieporozumienia.

Po drugie, sala jest mała, a lokalizacja bardzo uczęszczana: w sezonie i w weekendowe popołudnia realnie może zabraknąć miejsca. Po trzecie, przy pełnym obłożeniu na jedzenie czeka się dłużej — planuj wizytę jako przerwę, nie jako szybki przystanek. Po czwarte, zapytaj o dwójniak dominikański, nawet jeśli nie pijesz alkoholu na co dzień. To jest pozycja związana z historią tego konkretnego miejsca i nie kupisz jej nigdzie indziej w mieście.

Dla przyjezdnych jeszcze jedna uwaga praktyczna: to jest jeden z niewielu punktów na trasie staromiejskiej, gdzie ciasto jest robione na miejscu, a nie przywożone. Jeśli masz w planie dnia jedną kawę z ciastem w okolicy zamku — warto, żeby wypadła właśnie tutaj.

Pytania i odpowiedzi

Czy ta kawiarnia naprawdę mieści się w dzwonnicy kościoła?

Tak. Lokal działa od 2003 roku w dzwonnicy kościoła świętego Jacka na Nowym Mieście — kościoła wzniesionego przez dominikanów, którzy przybyli do Warszawy w 1603 roku.

Co to jest dwójniak dominikański?

Miód pitny warzony według tradycji zakonnej, z naturalnego miodu, bez stabilizatorów, leżakowany tradycyjną metodą. Podaje się go na ciepło zimą lub schłodzony z lodem i cytryną. Jest dostępny wyłącznie tutaj.

Czy wypieki są własne?

Tak — kawiarnia ma własną pracownię cukierniczą. W gablocie stoją między innymi sernik w kilku wariantach, brownie z wiśniami i pieczone jabłka z kruszonką.

Czy podają śniadania i czego się spodziewać?

Tak, śniadania i lunch są podawane przez cały dzień. To formuła kontynentalna: pieczywo, ciepłe bułki, maślane rogaliki, wędliny, sery i warzywa — a nie ciepły talerz z patelni.

Czy można tu pracować z laptopem?

Na krótko tak, ale to nie jest miejsce do pracy. Sala jest mała i ciasna, stolików niewiele, rotacja gości duża, a dostępu do zasilania nie należy zakładać z góry.

Jaka kawa jest tu podawana?

Brazylijska mieszanka stuprocentowej arabiki, palona świeżo w małej warszawskiej palarni rzemieślniczej. Ziarno można kupić na wynos w dwóch gramaturach.

Czy trzeba czekać na stolik?

W sezonie i w weekendowe popołudnia — bywa, że tak. To bardzo mały lokal w jednym z najbardziej uczęszczanych miejsc w Warszawie. Rano jest najspokojniej.

Co poza kawą warto tu zamówić?

Herbaty — jest ich naprawdę dużo — gorącą czekoladę, lemoniady i koktajle owocowe, a z pozycji wyjątkowych: dwójniak dominikański i wino dominikańskie z Sandomierza.

Godziny otwarcia

Dzień Godziny
poniedziałek 09:00–21:00
wtorek 09:00–21:00
środa 09:00–21:00
czwartek 09:00–21:00
piątek 09:00–22:00
sobota 09:00–22:00
niedziela 09:00–22:00

Opinie gości

  1. Ruggero Lombardi

    Дуже смачні сніданки та чудовий вибір, якщо ви у Варшаві. Дуже близько до Барбакана та з гарним краєвидом. Місце справді чисте, і видно, що вони дуже піклуються про клієнтів. Бездоганне обслуговування, а офіціантки справ…

  2. Benedetta Anglani

    Якщо ви їдете до Варшави і не знаєте, де поснідати, особливо якщо у вас обмежений бюджет, це місце чудове. Воно розташоване під стінами Барбакана, що дозволяє легко дістатися до площ та Королівського палацу. Ми замовили…

  3. Tonya Tonya

    В іншому закладі за ці гроші можна було б отримати повноцінний сніданок, а не булку з жабки з рубленими яйцями в майонезі і шматочки сира та шинки
    Ще й довгий час очікування, таку страву можна віддати за 5 хвилин

  4. Violet Rose

    Замовили фірмовий сніданок за 24 злотих. Це була просто нарізка сиру і шинки, помідори і огірки. Навіть не бутерброд!

    Я сама на скору руку можу краще зробити. Ну і ще салатик. І хліб.

    І це фірмовий сніданок в закладі в…

Ostatnia aktualizacja opinii: 2026-08-06 11:06:52

Dane są aktualizowane co miesiąc. Źródła: warsawka.eu oraz redakcyjny dobór na podstawie opinii.

...